Page:Hanns Heinz Ewers - Żydzi z Jêb.pdf/116

From Wikisource
Jump to navigation Jump to search
This page has been proofread.


ochronić od tych wszystkich młodych ludzi, którzy cierpią na ,stuyvesantyzm‘, jak to zowią w świecie teatralnym. O rzeczywistych indywidualnościach naturalnie prawie nigdy mowy nie ma — a koniec piosenki jest ten, że wielka armja prostytucji znowu wzbogaciła się o tylu rekrutów.

Adwokat wziął inną kartkę i ciągnął dalej, nie zatrzymując się: „Tu oto wyliczono szereg wypadków, które przy całej zresztą różnorodności mają to wspólne, że idzie o zakłady bezsensowe. W jednej z powieści pani występuje człowiek, który ma manję wmawiania sobie, że potrafi wszystko i na to konto zakłada się o najniemożliwsze rzeczy. W człowieku tym pani widocznie samą siebie po części sportretowała, gdyż wiadomo, że pani sama chętnie takie zakłady zawierała — i najczęściej nawet wygrywała. Byłem sam przytem, jak się pani raz założyła, że zawiesi na wieży tumu kolońskiego małą chorągiewkę. Przygotowała się pani dobrze, wytrenowała się pod kierunkiem najlepszego fachowca wpierw na szeregu lżejszych objektów — i ostatecznie wykonałaś zakład swój. W Rzymie założyła się pani raz, że przez trzy miesiące będzie nosiła ubranie męskie, i że przytem żyć będzie tak samo jak zawsze. Udało się to pani. Bywałaś w towarzystwach, w teatrach, na koncertach i w kościołach